Rembrandt Filozof w zadumie

Opublikowane przez kojotikruk w dniu

Kolejna zima ma się ku końcowi. To dobrze. Anna będzie mniej narzekać. A i ja muszę przyznać, że zimno dokucza mi coraz bardziej. Kiedyś było mi wszystko jedno, czy piszę przy świetle dziennym, czy przy świecach. A pisałem dużo. Anna mówi, że jedyną rzeczą, która z tego wynikła na pewno, jest to, że tak źle teraz widzę. Anna raczej nie rozumie, a może lepiej – nie potrafi zaakceptować tego, że chciałem, żeby było jaśniej. O tyle ma rację, że teraz jest mi ciemniej. Na szczęście, jest mi ciepło, bo Anna dokłada do ognia.

Mogę coś teraz robić już tylko przy świetle dnia i tylko tuż przy moim oknie. Gdy od niego odchodzę, jest strasznie ciemno. Już prawie nie wchodzę do mojego tak dokładnie zaprojektowanego gabinetu. Nie dość, że ciemny, to jeszcze trzeba się wdrapać przez te durne schody, których niewygoda kłuje coraz mocniej ironią. Ze względu na konstrukcję budynku zaproponowano, że mogą być kręcone. O, jak mi się to spodobało! Kręta ścieżka wiedzy! Prawie wszystkim się podobało. Dzieciom też, ale chyba tylko do czasu, gdy chciało im się po nich bez końca wchodzić i schodzić. Ale Annie nigdy. Anna lubi prostotę i wygodę. Ciepło i spokój. Coraz częściej, ale tylko w duchu, przyznaję jej rację. Nie mogę przecież się tak poddać i powiedzieć, że człowiek powinien dążyć do wygody, ciepła i spokoju, bo przecież tak nie jest. Tak nie powinno być. Ale dlaczego coraz częściej taka myśl przebiega mi przez głowę? Anna dokłada do ognia i pożytek z tego co robi, jest niezaprzeczalny.

Teraz jakoś mam czas. Ustawiam wszystko obok siebie. Chwile uznania i dobrobytu. I ten upór, by coś poprawić. W imię człowieka. Nawet nie konkretnego – człowieczeństwa. By idee, które wydają się oczywiste, w końcu odpędziły zabobony. Za kogo ja się miałem, by sądzić, że coś znaczę, że coś zmienię? Dobrze, że nie skończyłem jak Bruno. Jestem tylko ubogi i odcięty od miejsc, w których kształtują się poglądy. Już nie uczę. A Anna dokłada do ognia i pożytek tego jest niezaprzeczalny.

Jasność i ciemność, mądrość i głupota. Przeciwieństwa, niegdyś tak wyostrzone, zaczynają się zacierać. Czy to, co robiłem, poszukując mądrości, nie było głupotą? Tak bardzo nie chcę uznać, że to pisanie, tłumaczenie, w gruncie rzeczy nie ma sensu. Zimno i ciepło – oto przeciwieństwo, które naprawdę znaczy. Ale przecież nie – homo sum! Ech, czy ja się kiedyś uwolnię od tych rozterek? Przecież jestem już stary. Widzę, jak coraz starsza Anna dokłada do ognia; tak jak to zawsze robiła.

Kojot

Kategorie: Sztuka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *