Caravaggio Amor zwycięski

Opublikowane przez kojotikruk w dniu

Z bogami walczy się ciężko. I cała sztuka w tym, by jakoś znaleźć się w świecie, w którym ich supremacja jest przesądzona. Ludzie w relacji z bogami popełniają rożne błędy. Czasami próbują rywalizować, zapominając o swoim miejscu na Ziemi. Kończy się to karą, wymierzaną, jak sądzę, nie z tytułu czystego okrucieństwa, ale by odstręczyć innych. Bodaj najbardziej znane przykłady pochodzą z rywalizacji na polu muzyki: flecista Marsjasz obdarty ze skory i śpiewak Midas obdarzony oślimi uszami. Inny błąd, zdecydowanie częstszy, to poddanie się władzy jednego tylko boga. Tu obfite żniwo zbiera Złoty Cielec. Ludzie tak dużo czasu poświęcają zdobywaniu pieniędzy i pozycji społecznej. Wiadomo, że trzeba jakoś żyć, ale przewrotność tego boga polega na tym, że środek zamienia na cel. Albo taki Bachus, powodujący, że ludzie nie potrafią żyć trzeźwo.

Widać więc, że tytułowy bohater nie jest wyjątkowy. Siła jego oddziaływania opiera się na instynkcie zachowania gatunku, powodującym, że kobiety i mężczyźni do siebie lgną. I rządzi tym, kto ma być z kim. Wypuszcza więc strzały w kierunku dwojga ludzi, a co dalej się dzieje, wynika przede wszystkim z koloru wypuszczonej strzały. Spójrzmy na nie – przy końcu strzała jest czerwona albo czarna. Prawidłowości są następujące. Para ugodzona strzałami tego samego koloru przeżywa miłość o skrajnej temperaturze: gorącą (czerwone) albo zimną (czarne). Z reguły związek czerwonych trwa krócej, a związek „czarnych” – dłużej, ale wyjątków od tego jest tak dużo, że reguła ta jest chwiejna. Jeszcze mniej można powiedzieć o trafionych rożnymi kolorami. Dlatego nie ma satysfakcjonującej odpowiedzi na tak często zadawane pytanie, jakimi strzałami najlepiej jest być ugodzonym. Amor wie o tym bardzo dobrze. On zresztą wie, że każde trafienie jest jakoś tam skuteczne. I, niestety, nie sposób nie odnieść wrażenia, że się tym cały czas bawi. Popatrzmy na wyraz twarzy tego wiecznie młodego boga. Taka postawa przypomina wręcz okrucieństwo dzieci przejawiane czasem wobec zwierząt. Tu oderwie się skrzydełko i będzie się obserwować kalekę, a tam wypuści się np. dwie strzały w kierunku jednego człowieka, co prowadzi go do zdrady, wypuści się strzałę tylko do jednego, nie zapewniając mu tym samym wzajemności albo nie wypuści się nigdy strzały w kierunku zgorzkniałego w końcu samotnika. Jeśli do tych przypadków doda się jakże często nieszczęsną kombinację kolorów, o czym była już mowa, to nie ma się co dziwić, że z tą miłością rzadko jest dobrze. Ludzie z jej powodu cierpią. Aż prosiłoby się, by powstały instytucje, które uwalniają spod władzy Amora, tak jak są np. lecznice uwalniające od wpływu Bachusa. Ale nie powstaną. Miłość między kobietą a mężczyzną jest konieczna. Jest pożądana. Cóż za paradoks w obliczu tylu mankamentów.

Amor zawsze będzie miał pracę, więc jest nonszalancki, co widać choćby w tym, że nie trudzi się czyszczeniem paznokci. Nonszalancja bierze się również stąd, że inne aktywności człowieka w dużej mierze zależą od miłości. I to w dwojakim sensie. Po pierwsze, wiele z nich bez miłości nie powstaje. Dotyczy to głownie sztuki i literatury, niezmiennie karmiących się efektami pracy Amora. Po drugie, a tu spostrzeżenie idzie niejako w przeciwnym kierunku, człowiek trafiony strzałą skłonny jest porzucać inne aktywności. To dotyczy głownie obowiązków społecznych, bo człowiek gotów jest zaniedbać wszystko inne: pracę, stanowisko, dawniej – obowiązki wojskowe, by być jak najbliżej i nieprzerwanie z osobą, którą kocha. Widać więc, że instrumenty muzyczne, narzędzia, książki, zbroja, korona, leżą u stop Amora. O on, bezczelny, siada symbolicznie tyłkiem na globusie i zsuwa w nieładzie obrus z niegdyś porządnie zastawionego stołu.

Na koniec coś dla tych, którzy sądzą, że na świecie nie ma istot z ciałem jakby ludzkim i skrzydłami. I na taki obraz patrzą jak na jakiś wytwór fantastyczny, czyli nierealny. Jakże niesłusznie. Wystarczy spojrzeć na skrzydła Amora. Czy im czegoś brakuje? A to, że obecnie rzadko widuje się takie postacie, nie wydaje się wystarczającym argumentem do zanegowania ich istnienia. A zwłaszcza trudno byłoby przekonać tych, którzy lubią malarstwo dawne, w którym od tych postaci się roi. A w przypadku tego obrazu dokładność odzwierciedlenia jest bodaj precedensowa. Wręcz jak zdjęcie.

Kojot

Kategorie: Sztuka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *